Pamiętam Kalinę gdy była jeszcze w brzuchu mamy, gdy ta cieszyła się oczekiwaniem na wymarzoną córeczkę (na siostrę czekali starsi bracia). Dziś Kalina, równolatka mojego syna, to prawdziwa dama. Nie tylko niezwykle mądra ale niesamowicie świadoma swoich oczekiwań względem np. stroju do sesji. Pozowała jak prawdziwa modelka. Zresztą, ma to najpewniej po mamie. Ta współpraca była czystą przyjemnością.

Za oknem jesień. Dobrze, że dziś słoneczna. Wróciłam z 6 tygodniowej podróży po słonecznych terenach (niebawem wstawię wspominkowy post) i teraz jest mi zimno ;) Tą wyjątkową sesją przypominam więc sobie a Wam pokazuję, jak pięknie i słonecznie jest latem. Choć przecież jesień mimo chłodniejszej aury też jest piękna a plenery złociste, kolorowe. Zatem, kto jesiennego chłodu się jednak nie boi ogłaszam promocję – tylko w październiku, tak na rozruch plenerowe sesje jesienne 20% taniej (cennik przed rabatem dostępny TU).
Jagodę poznałam już spory kawałek czasu temu, gdy jej starszy synek Piotruś był małym niemowlaczkiem. Dziś to kawał rezolutnego, roześmianego trzylatka, który od niedawna sprawdza się w roli starszego brata :) Móc uwiecznić te pierwsze chwile Piotrusia i jego pięknej mamy z malutkim Krzysiem to ogromne wyróżnienie. Nie tylko dlatego, że Jagoda stała się bliska memu sercu i mamy za sobą niejedną wspólną kawę (choć ostatnio zdecydowane zbyt mało ich:) ) ale też dlatego, że sama jest fotografem (jej prace możecie podziwiać tutaj: http://www.jgramala.pl/). Chyba spodobały jej się zdjęcia, bo zgodziła się na ich publikację :)) Kochana, raz jeszcze dziękuję za zaufanie :*
Bywają modele najbliżsi sercu. Bywają modele, którzy zazwyczaj na zdjęciach nie widnieją. Bywają modele, których się kocha. Bywają. To moja rodzinka (to Ci co ich kocham), tak tak i ja (to ta, co na zdjęciach zazwyczaj nie widnieje)
Dziś więc troszkę prywaty. Spróbowałam zaciągnąć mojego męża i synka do studio by w końcu mieć trochę więcej zdjęć we trójkę. Łatwo nie było, bo tak na szybko jak to zorganizować. Kiedy nie ma się czasu by pójść na sesję do zaprzyjaźnionej konkurencji? (A planujemy taką sesję od pół roku, MUSIMY się koniecznie w końcu wybrać).
Tak więc było studio, stylizacja, byliśmy my, nie było fotografa ale od czego jest młodszy brat i statyw. I udało się. Swoją drogą, nie łatwo jest być fotografowanym fotografem, oj niełatwo :)
Zapraszam Was na prywatną, gwiazdkową, śnieżną sesję :)



















































































